Mieszkanie do remontu – na co należy zwracać uwagę?

9 lutego , 2017 | Autor: Kuba Karliński

Kupując mieszkanie na rynku wtórnym, trudno oczekiwać szybkiego znalezienia nieruchomości doskonałej – począwszy od jej stanu technicznego, a skończywszy na kolorze terakoty w łazience. Dlatego właśnie coraz więcej osób decyduje się na kupno miejsc z potencjałem, wymagających remontu, za to tańszych. Czy takie rozwiązanie ma sens? I na co warto zwrócić szczególną uwagę, wybierając lokum do renowacji?

Czas i chęci – bez nich się nie uda
Zakup mieszkania do remontu to nie bułka z masłem. Decydując się na taką nieruchomość, powinieneś się uzbroić w czas i cierpliwość. Jeśli szukasz miejsca, do którego wprowadzisz się od razu, jeśli czujesz, że nie dasz sobie rady z koordynacją remontu – wybierz lokum najbliższe Twoim oczekiwaniom, spośród tych gotowych „na już”.

Mieszkanie, które wymaga remontu, potrzebuje też zaangażowania. Nawet jeśli prace zlecisz specjalistycznej firmie, decyzje o wyborze nieruchomości, zakresie prac, wyborze okien czy podłóg nie podejmą się same – muszą być przemyślane przez Ciebie. Wybór dobrej oferty (stosunek ceny, kosztów koniecznych prac i finalnej wartości nieruchomości) może sprawić, że zaoszczędzisz 10 – 20 proc. względem tego ile kosztowałoby mieszkanie już gotowe. Zła decyzja może niestety skutkować lawiną niespodziewanych wydatków. Czy warto szukać nieruchomości do remontu? Tak! Ale zanim złożysz podpis na umowie kupna, trzeba się jej wyjątkowo dokładnie przyjrzeć.

Nie kupuj „kota w worku”
Nie da się ocenić mieszkania w oderwaniu od stanu całego budynku. Dlatego staranne oględziny warto rozpocząć jeszcze na zewnątrz. Co powinno wzbudzić zaniepokojenie? Zacieki, uszkodzone rynny, pęknięcia ścian, odpadający tynk – każdy z tych symptomów może świadczyć o nieodpowiedniej konserwacji budynku, zaniedbaniach ze strony zarządu, błędach konstrukcyjnych. Te mogą zniweczyć trud włożony w remont wnętrza mieszkania. Jeśli je wypatrzysz, warto wrócić na miejsce z fachowcem, a wewnątrz budynku ze szczególną uwagą poszukiwać analogicznych usterek.

Drugi etap rekonesansu to części wspólne – klatka schodowa, windy, piwnice czy strych. Oceń je pod tym samym kątem. Ściana na korytarzu jest w końcu również zewnętrzną ścianą mieszkania. Pęknięta – powinna budzić niepokój. Podobnie z oznakami wilgoci. Jeśli zaobserwujesz je na klatce schodowej, podobny problem ma szansę wystąpić także w lokalach. Części wspólne dużo powiedzą Ci również o… sąsiadach. Czy czują odpowiedzialność za przestrzeń, która ich otacza, dbają o czystość? To wpływa zarówno na komfort życia, jak i wycenę przy odsprzedaży. Pierwsze wrażenie (to z klatki schodowej!) jest nie do przecenienia.

Nieco trudniejsze może okazać się zwiedzenie piwnicy i strychu. Najczęściej są zamknięte, ale warto poprosić sprzedającego o klucz i dokładnie się tam rozejrzeć. Naszą uwagę powinny przykuć… wszelkie niepożądane w mieszkaniu formy życia. Szczury czy karaluchy są niezmiernie trudne do usunięcia. Te drugie, jeśli już się pojawią, mają niezwykłą zdolność do rozprzestrzeniania się po całym budynku, nawet jeśli mieszkańcy dbają o czystość swoich mieszkań.

W końcu wchodzimy do środka – do mieszkania, które po remoncie, ma nam służyć przez długie lata, zostać z zyskiem sprzedane lub wynajmowane. Musisz być o wiele bardziej czujny niż wtedy kiedy kupujesz mieszkanie w bardzo dobrym stanie! Nie wystarczy ocenić rozkładu pokoi i widoku z okien.

Najpierw zwracaj uwagę na te elementy, których wymiana pochłania najwięcej pieniędzy. Instalacje – elektryczna czy CO, jeśli są stare, mogą wymagać kucia ścian (być może i tak to planujesz, ale jeśli nie – problem jest spory) i wymiany przewodów lub rur. Kolejny rzut oka – okna i drzwi. Stare i zaniedbane są nie tylko nieestetyczne. Jeśli słabo izolują mieszkanie, będą generować dodatkowe koszty, więcej wydamy na ogrzewanie. A kiedy do mieszkania przedostanie się wilgoć – uszczupli to portfel jeszcze mocniej. Podobnie jak na zewnątrz, trzeba przyjrzeć się też ścianom. Jeśli zauważysz pęknięcie, warto zbadać je dokładniej. Nawet bez fachowej wiedzy można wykonać najprostszy test. Puknięcie w newralgiczne miejsce może dać odpowiedź czy problem jest poważniejszy. Jeśli dźwięk jest głuchy – wróć z fachowcem.

Podobnych, bardzo prostych trików jest więcej. Wentylację można sprawdzić z pomocą zapalniczki. Przystaw ją do „kratki”. Jeśli płomień wychyla się w nieodpowiednim kierunku lub ani drgnie – coś jest nie tak. Być może kłopot z ciągiem da się łatwo rozwiązać w mieszkaniu, ale niewykluczone, że konieczne będzie sprawdzenie wylotu na dachu budynku.

Inna prosta sztuczka to test piłeczki pingpongowej. Taka piłeczka jest bardzo lekka, zsunie się nawet po najdrobniejszym nachyleniu. W łazience powinna toczyć się w kierunku odpływu. Na balkonie – do zewnętrznej krawędzi. Jeśli jest inaczej… czekają Cię podtopienia.
W mieszkaniu warto kierować się nie tylko wzrokiem. Drugim zmysłem, który może nam pomóc w ocenie stanu lokalu jest węch. Grzyb, zapachy z kuchni sąsiada? To bardzo ważne symptomy. Mogą świadczyć o złej wentylacji czy zawilgoceniu mieszkania.

Ufaj (nie tylko) własnej ocenie

Nie wszystkie czynniki, które powinniśmy brać pod uwagę są obiektywne. Z pewnością masz wobec mieszkania jakieś własne plany. Przestawianie ścian, nietypowa aranżacja wnętrza wymagają sprawdzenia wytrzymałości stropu (konieczny jest do tego fachowiec!). Warto dowiedzieć się, które ściany są nośnymi i którędy przebiegają instalacje. Im większe zmiany planujesz – tym więcej szczegółów musimy sprawdzić.

Dlatego nigdy nie ufaj wyłącznie własnej ocenie! Jeśli masz możliwość – odwiedzaj mieszkania ze specjalistą (najlepiej tym, który później będzie przeprowadzał remont). Ale nawet obecność laika – przyjaciela, partnera, brata, wujka – może być bardzo pomocna. Co dwie pary oczu, to nie jedna.

Tagi:

czytaj także

REKLAMA